Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates


statystyka
Galeryjny bieg "pod psem" Drukuj Email
Wpisany przez Gazela   
niedziela, 05 lipca 2009 19:59

20 czerwca br. w Arturówku odbyły się "3 otwarte mistrzostwa Łodzi w biegu z psem" na dystansie 5km. Postanowiłam w nich wystartować, ponieważ mam bardzo dobrze wytrenowaną wyżlicę węgierską z ADHD (Dolly). W sobotę rano, w trójkę, razem ze Słonikiem pojechaliśmy pociągiem do Łodzi. Podróż trwała około 1h 50min. Dolly zniosła ją idealnie. Gdy wysiedliśmy z pociągu zaczęły się poszukiwania autobusu 56. Po około 30 minutach znaleźliśmy pętlę, z której odjeżdża. Niestety był 3 minuty przed nami. Okazało się, że na następny musimy czekać godzinę. Ale co to dla nas? Ten kto czytał moją relację z Jarosławca wie, że jesteśmy wytrwali i potrafimy czekać nawet 5h;) W między czasie poszliśmy na krótki spacer i wzmocniliśmy się bananami. Autobus przyjechał o czasie i około 15.00 byliśmy na miejscu w Arturówku.

 

Wydawało mi się, że na tego rodzaju zawody nie przyjedzie dużo chętnych. Ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłam masę psów, przede wszystkim rasy husky. Widok był niesamowity. Psy były zadbane, wesołe, ale też trochę zniecierpliwione czekaniem na bieg.

O 16.00 miały odbyć się zawody bez psów, w których brał udział Słonik. Mężczyźni mieli do pokonania dystans 14,5km, a kobiety 10km. Po zapisach poszłam odprowadzić Słonika na start, a potem zwiedziłam okolicę. Była piękna. Blisko znajdowało się jeziorko, w którym Dolly postanowiła schłodzić się przed startem, a 100m. dalej las stanowiący trasę zawodów. Trochę pokibicowałyśmy, pobawiłyśmy się patykiem i ruszyłyśmy w drogę powrotną na linię startu. Tam spotkałyśmy Słonika, który ukończył bieg na piątej pozycji z pięknym czasem 50 min 44 sek.

Ponieważ zbliżała się godzina zawodów moich i Dolly, Słonik poszedł na kiełbaskę oferowaną każdemu zawodnikowi, a ja przebrałam się w strój sportowy i zaczęłam kierować w stronę startu. Tam czekały już bardzo zniecierpliwione pieski. Okazało się, że zawodnicy będą wypuszczani co 30 sekund. Myślę, że to dobry pomysł, bo inaczej psy mogłyby się pogryźć lub poplątać smyczami. Ja i Dolly byłyśmy 25 w kolejce. Parę minut po 18.00 wyczytano nas i wystartowałyśmy. Dolly z lekkim opóźnieniem, bo nie do końca załapała, że to już, ale po 50m, kiedy znalazłyśmy się w lesie wybiegła na prowadzenie i złapała wspaniały humor. Widać było, że jest w swoim żywiole. Biegła rewelacyjnie! Byłam z niej bardzo dumna. Zawsze żałowałam, że nie ma gdzie ujawnić swojego nadzwyczajnego potencjału sportowego. Te zawody okazały się idealną okazją. Mi również biegło się dość dobrze.

Trasa nie należała do najłatwiejszych, bo zawierała wzniesienia, ale za to była idealnie oznakowana. W czasie biegu wyprzedziłyśmy parę piesków, ale też jeden wyprzedził nas. Jak się później okazało był to zwycięzca. 50m przed metą skończył się las i pojawili kibice. Ponieważ Dolly należy do nieśmiałych piesków troszkę zwolniła i wypuściła mnie na prowadzenie. To jej stały numer - jeżeli ma się stać coś złego, to najpierw Ilonce;) Na szczęście nic złego się nie stało i wbiegłyśmy na metę z czasem 19.46. Dostałyśmy ładny medal (przeznaczony dla wszystkich zawodników), który zawiesiłam Dolly. Jej bardziej się należał, bo była lepsza ode mnie. Widziałam, że ma zapas sił, a mi niestety już się skończyły przez co nie mogłam przyspieszyć. W nagrodę dałam jej dwa żwacze i we wspaniałych humorach zaczęłyśmy bawić się patykiem. Dolly pokazywała różne sztuczki przez co wzbudziła zainteresowanie i śmiech niektórych zawodników.

Po chwili rozpoczęło się rozdanie nagród biegu bez psa. Na podium proszono pierwszych 6 zawodników więc miałyśmy okazję zrobić zdjęcie Słonikowi jak dostaje statuetkę i nagrodę rzeczową. Potem rozpoczęło się rozdawanie nagród za "Bieg z psem". Ogłoszono, że startowało 40 czworonogów. Wyróżniono 8 pierwszych miejsc wśród pań i panów. Ogólnie dobiegłyśmy jako 4. Wyprzedzili nas:
Mateusz Brylewski + grejster 16.19 (na zdjęciu)

Łukasz Rakowski + ? 16.46
Bartłomiej Sobecki + husky 19.21

Za to wśród pań byłyśmy pierwsze.




Tj. pisałam wcześniej Dolly jest troszkę nieśmiałym, skromnym i mało medialnym pieskiem więc nie chciała wskoczyć ze mną na podium. Odebrałam swoją i jej nagrodę oraz wspólny puchar. Ja dostałam piękny, wyjątkowo oryginalny plecak w psie łapy i balsam, a Dolly paczkę chrupek w kształcie serduszek, kostek i kwadracików. Obydwie byłyśmy bardzo zadowolone. Na końcu odbyło się losowanie, w którym szczęście miał Słonik.

Później razem z Doris i Wojtkiem Szotą wróciliśmy do Warszawy. Jesteśmy Im wdzięczni za podwiezienie. Bardzo nam to pomogło! W domu byliśmy ok. 23.30. Dawno nie byłam na tak udanych zawodach. Dla mnie to coś nowego. Uwielbiam psy i bieganie, a tu miałam 2 w 1. Każdemu, chociaż troszkę wysportowanemu miłośnikowi czworonogów polecam takie starty. Atmosfera jest bardzo przyjazna i wreszcie nikt nie prześladuje i nie robi głupich uwag widząc biegnącego psa.

Brawo dla KB"Arturówek" za pomysł i organizację. Mam nadzieję, że doczekam podobnych zawodów w Warszawie.

gazela

zdjęcia: www.maratonczyk.pl oraz archiwum prywatne:)

 
©2008-2009 KB Galeria Warszawa, Powered by Joomla! 1.5
Ask ve Sevgi  - Ask ve Sevgi sitesi - Ask ve sevgi blogu - Ak ve sevgi - ak ve Sevgi sitesi