Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates


statystyka
4. Carrefour Półmaraton Warszawski - relacja dwubiegunowa Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
wtorek, 14 kwietnia 2009 22:17

W 2009 roku w Półmaratonie Warszawskim nie zabrakło Galerników. Było nas 14 i mocno daliśmy się we znaki:) Cieszymy sie, że w warszawie wyrosła kolejna impreza biegowa najwyższej klasy. Poniżej relacja dwójki uczestników biegu: tomira i BetiG. Mieli inne cele i pobiegli zupełnie inaczej. Jak? Przeczytajcie ponizej...

Przy okazji zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z 4. PMW, zrobionych przez naszych biegowych przyjaciół: Dorotę Świderską z serwisu maratonczyk.pl, Grzegorza "Wasyla" Grabowskiego oraz Krzysztofa Szpilę.

Dziękujemy i do zobaczenia za rok!

 

Relacja pięknej BetiG

 

Pomysł startu w Półmaratonie Warszawskim pojawił się pod wpływem silnej tęsknoty za jakąkolwiek formą sprawdzenia swoich sił po długiej przerwie w startach i nieregularnym treningu. Mimo najlepszych chęci solidny trening z małym dzieckiem w domu to zadanie niezmiernie trudne logistycznie. Przeszkody mnożyły się zresztą lawinowo bo mój nie najmłodszy niestety organizm chyba odreagowywał na swój sposób ostatnie przejścia, czego skutkiem były częste infekcje, grypy, katar itp. atrakcje w krótkich odstępach czasu. No nic; jak wiadomo prawdziwy Galernik nie pęka, a tym bardziej Galerniczka...

Po opłaceniu wpisowego poczułam się fantastycznie. Ostatni trening wypadł w czwartek i tak wyszło, że przed wyjazdem w ogóle nie miałam czasu na bieganie: Mateuszek sie rozłożył, co postawiło mój wylot do Warszawy i start pod znakiem zapytania, jednak w sobotę nastąpiło cudowne ozdrowienie i Mateuszka zaczęła roznosić energia. Zostawiłam więc męża i córkę z szalejącym półtoraroczniakiem i w sobotę wieczorem wylądowałam szczęśliwie i w dodatku punktualnie na Okęciu. Oczywiście bez walizki, która została we Frankfurcie:-( Trzeba powiedzieć, że miałam nawet taką myśl, aby zabrać buty i koszulkę ze spodenkami do bagażu podręcznego, ale mój przeklęty optymizm wygrał i pomyślałam, że na pewno nic się nie stanie i wszystko doleci wraz ze mną...Po odstaniu w kolejce popędziłam po odbiór numeru na Krakowskie umówiwszy się z panem z "Lost and found", że bagaż zostanie dostarczony rano. Opatrzność nade mną czuwała, bo o 8.45 przyjechał kurier z walizką:-).

Trzeba powiedzieć, że sporo mówiło się w środkach masowego przekazu o mającym się odbyć biegu, bo nawet mojej mamie obiło się o uszy, że "w Warszawie będzie jakiś maraton". Nie można co prawda jeszcze powiedzieć, aby "Warszawa żyła tym biegiem",ale mam wrażenie, że atmosfera dla biegaczy jest o wiele bardziej przychylna, niż w ubiegłych latach. Zamknięte dla biegaczy ulice zawsze zresztą wprawiają mnie w dobry nastrój, a widok koleżanek i kolegów z Galerii w bojowych nastrojach dopełnił szczęścia. Imponująco wyglądał Janek w stroju białego ptaka z piórami, Mirek trzymał Galeryjną flagę, z którą zamierzał biec, Miodzio nastawiał się na życiówkę...

Dziewczyny nerwowo zerkały na gigantyczną kolejkę do toalety... Ja jednak nadal nie wiedziałam jak rozegrać taktycznie ten bieg przy tylu niewiadomych i bieganiu w kratkę, choć chyba po raz pierwszy w życiu przebiegałam niemal całą zimę, a to z powodu łagodnego klimatu, jaki panuje w Wenecji!. Po solidnej rozgrzewce prowadzonej przez Miodzia i sesji zdjęciowej zaczęłyśmy się z And przepychać na start. Nie udało nam się dotrzeć do strefy 1.50, bo już przy 1.40  ścisk był niemiłosierny, a tłum gęstniał z każdą chwilą, więc zostałyśmy tak w połowie...Zostawiłam sobie starą bluzę, której postanowiłam się pozbyć po starcie, ale kilka metrów za linią startu stał Prezes, więc szybko mu ją podrzuciłam. Zaczęłam wolno i chyba jednak przesadziłam z tym wolnym tempem, co uświadomiła mi grupa biegnąca na 1.50, która w pewnym momencie przemknęła koło mnie niczym wiatr:-). And trzymała równe tempo, chociaż zapomniała o włączeniu stopera, a ja pomimo posiadanych pełnych danych jak czas, dystans, tempo biegu - ciągle nie wiedziałam na ile mnie stać. Jednak biegło mi się dobrze, bo trasa śliczna, pogoda idealna, a sił póki co starczało i oprócz lekkiego pragnienia po kilkunastu kilometrach i delikatnego bólu zmęczonych mięśni nie odczuwałam specjalnych dolegliwości na trasie.

Na podbiegu na Sanguszki nie było dla mnie specjalnym zaskoczeniem, że wszyscy mnie wyprzedzali i jeszcze raz przekonałam się, że nie lubię górek, nie zburzyło to jednak mojego morale, bo tempo aż tak bardzo wbrew pozorom nie spadło:-) Uznałam, że 5 min/km w zupełności mnie zadowala i takim mniej więcej tempem biegłam już do końca. Końcówkę miałam przyjemność biec  z Tomirem, który mnie dopędził i dopingował do finiszu, jednak braki kondycyjne się mściły i mimo świadomości bliskiego końca trudno mi było przyspieszyć. Czas netto 1.46.05 to bardzo dobry czas na moje aktualne możliwości, choć start w maratonie to chyba jeszcze zbyt duże wyzwanie, bo utrzymanie nawet sporo wolniejszego tempa przez kolejne dwie godziny jest chyba na razie niewykonalne...Na tę decyzję mam jeszcze czas, choć kusi mnie perspektywa zmierzenia się z tym dystansem jeszcze tej wiosny.
Chyba przyjdzie mi rzucić monetą:-)

 

Beti

 

Relacja silnego Tomira:

 

W dniu 29.03.2009 roku odbył się 4. Carrefour Półmaraton Warszawski. Bieg ten okazał się ogromnym sukcesem organizacyjnym gdyż jak podały w większości media, na starcie stanęło ponad 5000 uczestników. Jednak u źródła, czyli na stronie www.maratonwarszawski.pl przeczytałem, że wystartowało dokładnie 3950 biegaczy, a do mety dotarło zaledwie ośmiu mniej. Różnica ta prawdopodobnie wzięła się stąd, że numery były wydawane od tysięcznego. Niewątpliwie jednak taka ilość uczestników stanowi historyczny sukces! Do sukcesu tego przyczynili się również zawodnicy Klubu Biegacza Galeria Warszawa, którzy w sile aż czternastu (!) wsparli Półmaraton Warszawski.

Warto przypomnieć, że półmaraton poprzedziła Sztafeta 5 x 5 rozegrana w sobotę 28.03.2009 roku. Wśród 132 zgłoszonych drużyn była także reprezentacja Galerii w składzie; miodzio, elemelek, maine_coon, rumi i maniuś. Wszyscy oni walczyli bardzo dzielnie i zajęli ostatecznie 21 miejsce. Zwycięstwo odniosła drużyna Puma Running Team.

Pogoda w ten weekend dostosowała się do imprezy, była naprawdę fantastyczna, wręcz idealna do biegania. Atmosfera również okazała się doskonała. Wszyscy bawili się doskonale pod hasłem święta wiosny i zabawy. Prócz sztafety i półmaratonu rozegrano jeszcze takie konkurencje jak biegi zespołów dwuosobowych z wózkami sklepowymi Carrefoura, Męski Bieg, Nocne Manewry, a także Rodzinny Rajd czyli jazda na Trikke'u i inne.

Tegorocznym triumfatorem 4. Carrefour Półmaratonu Warszawskiego podobnie jak w ubiegłych latach został biegacz z Kenii, człowiek legenda Michael Koronei (1.04:21). Jednak bohaterem biegu dla tłumnie zebranych kibiców okazał się Michał Kaczmarek, który przez ponad 20 kilometrów przewodził stawce biegaczy i dopiero tuż przed metą dał się wyprzedzić zwycięzcy, przegrywając z nim zaledwie o 4 sekundy. Wśród kobiet tryumfowała najbardziej utytułowana polska biegaczka: Małgorzata Sobańska (1.13:13), która również mocno musiała walczyć w końcówce o zwycięstwo z Rosjanką Natalią Sergeevą.

W czwartej edycji Półmaratonu Warszawskiego wyraźnie zaznaczył się udział zawodników KB Galeria Warszawa. Nasza wzorowa frekwencja spowodowała, że na całej trasie biegu były widoczne żółto-czerwone „koszulki”. Po starcie każdy z Galerników biegł swoim tempem i na miarę swoich możliwości, co powodowało, iż byliśmy widoczni niemal w każdym miejscu tego wspaniałego biegu. Dodatkowym silnym akcentem podkreślającym nasz udział była klubowa flaga niesiona przeze mnie od startu, aż do mety, co zobaczycie w naszej galerii z biegu.

Podsumowując 4. Carrefour Półmaraton Warszawski jeszcze raz należy podkreślić to, co dało się słyszeć od wielu biegaczy: że była to naprawdę super udana impreza. Wielkie słowa uznania należą się organizatorom, którzy potrafił to wszystko tak fantastycznie zgrać, ale przede wszystkim zachęcić tyle osób do udział w biegu. Półmaraton Warszawski obok Maratonu Warszawskiego to taka impreza, na której zawsze warto być, a kto tego nie wie niech się przekona sam już w przyszłym roku!

Ku pamięci w 4. Carrefour Półmaratonie Warszawskim z KB Galeria uczestniczyli i ukończyli:
and, rumi, elemelek, Wielki Szu, gazela, betiG, miodzio, maine_coon, tomir, jang, misiek, ania emce, śnieżka, bohdan, a gościem specjalnym biegu był Jeff Galloway.

 

tomir

 

 
©2008-2009 KB Galeria Warszawa, Powered by Joomla! 1.5
Ask ve Sevgi  - Ask ve Sevgi sitesi - Ask ve sevgi blogu - Ak ve sevgi - ak ve Sevgi sitesi