Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates


statystyka
ZimNaR - zimowy maraton na raty, czy... nie na raty? Drukuj Email
Wpisany przez Tomir   
środa, 18 marca 2009 20:17

W niedzielę 15 marca 2009 roku dla biegaczy w Warszawie była tylko jedna propozycja imprezy biegowej. Była nią ostatnia edycja ZimNaRa, czyli zimowy maraton na raty lub jak kto woli maraton podzielony na siedem edycji. Ponieważ nie miałem wyboru, a do tego nie uczestniczyłem jeszcze w żadnej edycji tego biegu wybrałem się na stadion WAT-u, który znajduje się na Bemowie przy ulicy Kartezjusza. Pogoda w tym dniu była wyśmienita do biegania jak i też do każdej innej aktywności ruchowej na świeżym powietrzu. Bezchmurne niebo i pięknie świecące słoneczko sprawiało, że wyczuwalne były pierwsze przejawy wiosny. Bardzo dobrze, że tak się już dzieje bo dzięki takiej pogodzie każde wyjście na bieg daje coraz więcej satysfakcji. Ale nie odbiegając od tematu przejdźmy do ZimNaRa...


Start do ostatniej edycji ZimNaRa został tradycyjnie wyznaczony na godzinę 10:00, ale jak się okazało nie dla wszystkich. O tym, że w biegu tym można było odrabiać zaległości wiedziałem, a to dlatego, że niektórzy Galernicy czynili już to wcześniej, a o czym między innymi pisała wcześniej Galerianka Gosia (patrz relacja; „Okazja czyni biegacza”, czyli weekendowe bieganie Galerii). No ale nigdy jeszcze nie zdarzyło się by ktoś jednego dnia odrobił sześć etapów i dołożył do tego siódmy, ostatni i tym samym zaliczył cały zimnarowski maraton. Następnie dumny jak paw udał się na zakończenie imprezy.

 

Tak, to nie jest żart. Jeden facet od godziny 5:50 samotnie przemierzał, a właściwie kręcił kółka na pętli na terenie „WAT”. Zmagał się z trasą i samotnością, ze zmęczeniem i zimnem, bił się pewnie przez cztery i pół godziny z własnymi myślami „po cholerę to robię?”. Nie jedna osoba podpowiedziała by mu wtedy, że lepiej poleżeć jeszcze o tej porze w ciepłym łóżeczku. Ale nieee... ON wybrał bieganie a do tego bieganie maratonu. Czy to szaleniec? Nie! Dla mnie to prawdziwy twardziel, Iron Man, bestia, a jeśli szaleniec, to na pewno pozytywnie zakręcony.

Proszę Państwa z Wielkim uznaniem i pełnym szacunkiem mogę dumnie powiedzieć, że tym facetem był zawodnik Klubu Biegacza Galeria Warszawa, który na żółto-czerwonej koszulce nosi damski nick AnKa, ale to tylko taka zmyłka od imienia i nazwiska Andrzej Karlak. Szanowny Panie Andrzeju jeszcze raz Wielkie Gratulacje!!!

 

Niewątpliwie spośród Galerników biorących udział w tegorocznej edycji ZimNaRa drugim bohaterem jest PierwszyGal czyli Wojtek Michalik, który ma zaliczone wszystkie etapy tego biegu. Ten ostatni etap wymaga jednak szczególnego podkreślenia, gdyż na stadionie WAT-u PierwszyGal pojawił się o godzinie 7-ej rano wspomagając ciepłą herbatką i dopingiem kolegę z klubu by później o godzinie 10-tej wyruszyć na trasę.

 

W podsumowaniu wszystkich etapów III Zimowego biegu na raty niewątpliwie i z wielką przyjemnością mogę napisać, że wraz z wyżej wspomnianymi biegaczami z KB Galeria oraz z Gosią, Dzastin, Miodziem również i ja zaznaczyłem swoją obecność w Zimnarze 2009 roku.

zdjęcia w tej relacji: Dorota Świderska
ze strony maratonczyk.pl - jak zwykle dziękujemy!

 

Tomir

 
©2008-2009 KB Galeria Warszawa, Powered by Joomla! 1.5
Ask ve Sevgi  - Ask ve Sevgi sitesi - Ask ve sevgi blogu - Ak ve sevgi - ak ve Sevgi sitesi