|
W sobotę, 31.01.2009 roku odbył się IV Bieg Wedla. Jak zwykle miejscem imprezy był Park Skaryszewski, w pobliżu, którego znajduje się fabryka czekolady, cukierków i innych słodkich bajerków. Jednak pięknego zapachu słodkości z tej fabryki nie dało się wyczuć, co podobno zdarzało się wcześniej. Zamiast tego w parku wyczuwalne raczej było ptasie guano i inne smrodki. Na szczęście mroźna i typowo zimowa aura tego dnia tłumiła nieprzyjemne zapachy. Zastanawiające jest co będzie się działo w tym parku gdy przyjdzie odwilż? Ale przejdźmy do samego biegu...
W Biegu Wedla wyznaczono już tradycyjnie trzy dystanse (A, B, C). Bieg A liczył około 1800 m i był przeznaczony dla dzieci i młodzieży w wieku do 16-tu lat. Znalazł się nawet jeden chętny Galernik do przebiegnięcia tego dystansu ale ze względu na ograniczenia wiekowe nie został dopuszczony przez organizatorów. Za to w biegu B na dystansie 5400 m już tych ograniczeń nie było i Galernik zwany tomirem mógł w nim spokojnie wziąć udział. Jako jedyny na tym dystansie w barwach żółto-czrwonych reprezentował KB Galerię. Po biegu B odbył się bieg C (co jest oczywiste, no inaczej być nie mogło) czyli bieg główny na dystansie 9 km. Tradycyjnie też odbył się on z opóźnieniem. W biegu tym znalazła się dosyć liczna grupa reprezentantów Klubu Biegacza „Galeria” Warszawa. W następującej kolejności docierali oni do mety:
1. Paravion – biegł bez numeru i nie zgłosił się na listę startową, więc organizator nie odnotował jego osoby w komunikacie końcowym. Jednak Paravion tam był:)

2. Miodzio – biegł jak zwykle bardzo miodziowo i wojskowo a po biegu równie szybko pojechał w góry na mazury
3. Rumi – biegł z zamkniętymi oczami gdyż właśnie prowadzi przygotowania do życiówki w biegu nocnym
4. Śnieżka – biegła z gracją, starała się, nawet walczyła o pudło, nawet pomimo braku klubowej koszulki
5. Gosia – w biegu tym dała nieźle czadu ale miała też swojego pacemakera
6. Tomir – gościu wyraźnie nie wysilał się, tłukł kilometry do Oskarda, zaś zdjęcie poniżej to efekty specjalne
7. PierwszyGal - Jak zwykle przybiegł na końcu, no ale kapitan opuszcza statek ostatni, a on sam mówi, że z tej pozycji może wszystkich bacznie obserwować
Podsumowując Bieg Wedla jednym zdaniem – było sympatycznie i miło chociaż słoneczko nie świeciło. Więcej zdjęć z biegu w naszej galerii.
Tomir
|