|
Sezon biegowy można rozpocząć w różny sposób. Ja postanowiłem bieganie w 2009 roku zacząć od maratonu a nawet dwóch. Miał to być mój debiut dwumaratoński. Chęć przebiegnięcia dzień po dniu maratonów towarzyszyła mi już od jakiegoś czasu, jednak zawsze coś stało na przeszkodzie. Pod koniec ubiegłego roku wiedziałem, że cel ten będę mógł zrealizować w styczniu. Solidniej więc zacząłem się przygotowywać. Biegałem więcej. Gdy pojawiła się mroźna pogoda, wraz z nią pojawiły się obawy o przetrwanie i sens biegania przy tak niskich temperaturach. Nie załamałem się jednak i trenowałem dalej. Wyszedłem na trening nawet przy –12 stopniach Celsjusza. Po tym doświadczeniu uważam, że jest to zbyt niska (ewentualnie graniczna) temperatura na bieganie, szczególnie o czasie trwania powyżej jednej godziny. Przyznać też muszę, że wielkim motywatorem dla mnie w realizacji tego celu był nasz Wspaniały Kolega Andrzej Karlak, któremu serdecznie dziękuję za wsparcie. Ale od początku...

fot. Barbara Dombrowska
Dzień pierwszego maratonu – sobota, 17.01.2009 roku Dokładnie o godzinie 11:00 wyruszyłem w gronie niewielkiej grupki osób na trasę maratonu, która niezmiennie stanowi dziesięć pętli wokół Kanałku Bydgoskiego. Temperatura w tym dniu przy pięknie świecącym słoneczku wahała się od –7 do –4 stopni. Na szczęście było zupełnie bezwietrznie dzięki czemu nie czuło się tak silnie mrozu. Pierwsze trzy kółka przebiegłem wspólnie z AnKą (z całą pewnością można powiedzieć weteranem tej trasy) w czasie około 25 minut na okrążenie. Dalsze pętelki pokonywałem już sam gdyż kolega AnKa troszkę zwolnił. Utrzymałem to tempo do końca i uzyskałem czas na mecie 4,15,24, AnKa zaś „zrobił” 4,58,37. Nasze czasy pewnie i nie są oszałamiające jednak biorąc pod uwagę warunki atmosferyczne, znaczną ilość ubrań jaką mieliśmy na sobie oraz leżącą warstwę ubitego śniegu, a miejscami nawet lodu na całej trasie, to wyniki uzyskane należy uznać przynajmniej za przyzwoite. Jednak najważniejsze było w tym wszystkim to, że udało nam się przetrwać i zachowa siły na dzień kolejny...
 fot. Barbara Dombrowska
Dzień drugiego maratonu – niedziela, 18.01.2009 roku W tym dniu pogoda była już inna, temperatura podskoczyła do około 0 stopni, a słoneczko schowało się za grubą warstwą chmur. Start w drugim maratonie miał być weryfikacją moich możliwości (fizycznych i psychicznych). Jeśli w przypadku pierwszego maratonu nie miałem wątpliwości, że go ukończę, tak przed drugim pojawiło się tych wątpliwości wiele. Najbardziej obawiałem się, że zejdę z trasy. Przed startem zakładałem pobiec w czasie pięciu godzin lub jeszcze wolniej. O godzinie 9:00 wystartowałem. W tym czasie AnKa był już na trasie gdyż on bieganie zaczął o godzinie 7:45. Ja praktycznie już od startu biegłem, a właściwie dreptałem samotnie. Przesuwałem się do przodu bardzo wolno, a przynajmniej tak mi się wydawało dopóki nie przebiegłem pierwszego kółka kiedy to na zegarze odmierzającym czas zawodnikom zobaczyłem, że upłynęło dopiero 26 minut. Byłem zaskoczony bo było to niewiele wolniej niż w dniu wczorajszym na pierwszym okrążeniu. Moje odczucia „człapania” były efektem biegu mało "biegowego". Czułem jak bym poruszał się na szczudłach. Potrzebowałem dwóch okrążeń by dobrze się rozgrzać i biec w pozycji optymalnej. Z okrążenia na okrążenie rozkręcałem się. Na połówce miałem czas 2,06. Poczułem, że mogę poprawić czas wczorajszego maratonu. Tak też się stało. Udało się. Ostatecznie nabiegałem 4,08,29 i jako jedyny miałem lepszy czas w drugiej „odsłonie”. AnKa zaś ukończył drugi maraton (zresztą nie było dla niego innej opcji, to prawdziwy twardziel, facet nie do zaje...) z czasem 5,35,36.
Podsumowując dwumaraton Bydgoski w wielkim skrócie - super przygoda i fajna impreza dla najtwardszych. Dwa maratony 17 i 18 stycznia ukończyło 16 osób, w tym dwie kobiety. Ja osobiście czuję się bardzo szczęśliwy, że udało mi się w dwa dni przebiec 84 kilometry. Wiem teraz także, iż dokonałem nie lada wyczynu i osiągnąłem cel, który nie tak dawno wydawał mi się jeszcze nie do osiągnięcia a przyjemność i satysfakcja już po (jak to już zazwyczaj w życiu bywa) jest ogromna, czego oczywiście i Wam Drodzy Biegacze życzę.
Zmagania dwumaratończyków można śledzić na stronie internetowej cyklu. Na koniec link do ciekawego filmu - relacji z 15 i 16 Dwumaratonu Bydgoskiego. Tomir |