Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates


statystyka
V Maraton Komandosa czyli „co czeka Galerię w 2009 roku?” Drukuj Email
Wpisany przez Miodzio   
sobota, 13 grudnia 2008 13:09

Spotkania na lublinieckiej ziemi miały dla mnie dotychczas charakter typowo mundurowy. Imprezy biegowe jakie organizuje w Kokotku Wojskowy Klub Biegacza „META” Lubliniec mają zawsze w swojej formule kategorię "mundurowi", ale jak się w sierpniu sami przekonaliśmy jest tam zawsze miejsce do wspaniałej rywalizacji dla biegającego cywila.
 
Szlaki w Kokotku reprezentacja Galerii przetarła już dwukrotnie: w sierpniu 2007 i 2008 roku podczas słynnego już na cały kraj Biegu Katorżnika. Była tam również i ukończyła w pięknym stylu tegoroczną edycję nasza Galerianka – Ania emce.
    
Myślę, że te doświadczenia mogą być wspaniałym preludium dla całej Galerii do ukończenia w przyszłym 2009 roku „Lublinieckiego Szlema”. Prawo posiadania unikalnego certyfikatu otrzymuje każdy, kto w danym roku ukończy trzy biegi: Bieg Katorżnika (sierpień), Bieg o Nóż Komandosa (październik) i Maraton Komandosa (listopad).

W końcu go mam. W końcu, bo w zeszłym roku przeszkodziła mi kontuzja, a miałem zaliczone już dwa pierwsze biegi. W tym roku o mały włos i też bym nie pojechał w związku z kontuzją. Ale udało się. Cieszę się podwójnie.


Za największy sukces mojego pierwszego Maratonu Komandosa uważam, jak zawsze w myśl mojej dewizy biegowej, brak jakichkolwiek strat zdrowotnych.
Pomimo, że uzyskany przeze mnie czas 05:21:14 nie powala na kolana, to pokonany przeze mnie dystans pełnego maratonu, w umundurowaniu polowym (kamuflaż pustynny), w obuwiu taktycznym (Starforce) z plecakiem (zasobnik piechoty górskiej) o wadze minimum 10 kg (na mecie ważył niewiele poniżej 12kg) po błotnistych duktach leśnych bez obsługi logistycznej na trasie biegu (picie, jedzonko i wszelkie dobro odświeżające trzeba mieć ze sobą), przy bardzo trudnych warunkach atmosferycznych (śnieg z deszczem, temp. ok. 2st. C) potwierdził, że przygotowałem się do niego właściwie. 

  
Co do samego biegu to powiem tylko krótko. Dał mi dużo do myślenia, momentami bardzo dużo. To był dla mnie największy jak dotąd sprawdzian biegowej psychiki. Największym bólem była jednak dla mnie samotność pomiędzy 28, a 40 kilomertem.

Pomimo, że nie wystartowałem w tym biegu pod szyldem Galerii to zrobiłem to głównie dla Galerii, bo wieżę, że po raz kolejny będę prowodyrem stawienia się po raz kolejny reprezentacji Galerii w Kokotku już w 2009 roku. Bo przecież Galeria biega wszędzie. Myślę, że byłaby to wspaniała przygoda dla moich klubowych przyjaciół i dołożę wszelkich starań, aby zmotywować ich do startu w przyszłym roku.

Miodzio


P.S. st. kpr. Rafał Petynka ukończył swój pierwszy MK w 2006 roku – mój przyjaciel z 10 Wpsam - cyt. „...Krew, pot i łzy. To dopiero 22 kilometr. Słyszę jak pękają mi pęcherze na stopach …”

 
©2008-2009 KB Galeria Warszawa, Powered by Joomla! 1.5
Ask ve Sevgi  - Ask ve Sevgi sitesi - Ask ve sevgi blogu - Ak ve sevgi - ak ve Sevgi sitesi