Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates


statystyka
33 Maraton w Amsterdamie Drukuj Email
Wpisany przez Dżastin   
środa, 19 listopada 2008 23:36
19 października miałam okazję uczestniczyć w 33 maratonie w Amsterdamie. Relację chciałam napisać jako przestrogę dla tych, którzy dopiero planują swój udział w maratonie. Zamieszczę w niej szereg błędów, które złożyły się na gorszy czas niż ten, którego się spodziewałam i na który byłam przygotowana. Ale od początku...

Późnym wieczorem w piątek wraz z koleżanką B&B z Byledobiec Anin dotarłyśmy do naszego miejsca noclegu, które nota bene nazywało się B&B Las Vegas. Właściciel oprócz trudnieniem się wynajmem, prowadził również sprzedaż akcesoriów związanych z hazardem. Wystrój pokoju nawiązywał do stolicy hazardu a łóżka były bardzo wygodne i duże w amerykańskim stylu, na których można było się świetnie wyspać.

Po dobrze przespanej nocy i dobrym śniadaniu następnego dnia rano udałyśmy się po odbiór numerów do hali, gdzie znajdowały się również stoiska sportowe. W pakiecie startowym znajdowały się również sznurówki w kolorze niebieskim, gdyż cześć z wpływów z maratonu była przeznaczona na UNICEF. Na targach udało nam się kupić interesujące ubrania sportowe w bardzo rozsądnych cenach. Zadowolone po udanych zakupach posiliłyśmy się w przytulnej włoskiej restauracji i udałyśmy się do muzeum Van Gocha. Tam mogłyśmy podziwiać kolekcje mistrza z różnych lat jego aczkolwiek krótkiej działalności. Na zdjęciu jestem na zewnątrz muzeum, gdzie wystawione są plakaty z najsłynniejszymi obrazami w tym ze Słonecznikami. Ciekawostką z muzeum była kamera, na która można było nagrać pozdrowienia i wysłać jako pocztówkę e-mailem do znajomych, było to bardzo sympatyczne! Wieczorem została nam już tylko pasta party - płatna w Amsterdamie, ale za to można było nakładać sobie bez umiaru.



Nadeszła niedziela - nasz wielki dzień. Start maratonu był przewidziany na godz. 11:00. Byłyśmy przy stadionie dużo wcześniej, było dosyć chłodno. Uratował nas koc termiczny w złotym kolorze (wzbudzający zainteresowanie), który miała ze sobą Beauty. Znalazłyśmy się w sektorze na czas od 3:45 do 3:30. Długo wypatrywałam pacemakera z balonikiem na 3:45 w końcu go znalazłam. Beauty zdecydowała się biec sama. Bieg z pacemakerem był moim pierwszym błędem. Na początku było dosyć tłocznie, gdyż wraz z maratończykami wystartowali biegacze na 7,5 km. Po 7,5 km pętelce zaczęliśmy kierować się w stronę rzeki Amstel. Pacemakerzy przyspieszyli, między 5 a 10 km mieliśmy tempo na rezultat końcowy 3:30. Na 12 km mogłam na przeciwnej stronie rzeki zobaczyć biegnącą czołówkę biegaczy. Na 15 km rondo z wiatrakiem i mała agrafka, gdzie tez była okazja popatrzeć na biegnących. Na 20 km odłączyłam od pacemakerów dodatkowo udając się na przerwę techniczna ,która zajęła mi ponad 2 minuty. Wtedy miałam jeszcze 5 minut zapasu do czasu oczekiwanego na złamanie 4 godzin, biegłam na 3 45. Wzdłuż rzeki biegliśmy do 26 km , gdzie był przesunięty o 1 km punkt z napojami. To był mój następny błąd - nie miałam ze sobą napojów a po wzięciu na 25 km power gela bardzo chciało mi się pić. Ten brak nawodnienia również w tygodniu poprzedzającym maraton dawał mi się we znaki cały czas, do tego stopnia, że prosiłam kibiców o wodę. Trasę miedzy 25 km a 35 km niezbyt dobrze wspominam właściwie miałam już wszystkiego dosyć. Najbardziej bolały mnie palce u stóp. Tu był mój trzeci błąd, buty nie były odpowiednio za duże. To, że nadają się na 10 km i 21 km to nie znaczy, że sprawdzą się na maratonie. Przed 35 km minął mnie biegnący Polak, mówiąc, żebym nie zwalniała. A wiadomo jak zaczyna się nakaz od słowa nie to robi się na odwrót. I tak było w moim przypadku. Na 35 km wiedziałam już, że jestem 2 minuty za późno i ciężko mi będzie to nadrobić. Zdobyłam się na przyspieszenie do 40 km, gdzie minął mnie pacemaker z balonikiem na 4:00 godziny. To był chyba najbardziej smutny moment w tym maratonie. Po 41 km widziałam jak właśnie mija 4 godziny, wbiegnięcie na stadion już mnie nie cieszyło.



Ostatecznie mój wynik to 4: 02: 11. W maratonie uczestniczyło 5983 biegaczy spośród których byłam na 3432 miejscu a w swojej kategorii zajęłam 82 pozycję. W sumie wszystkich uczestników maratonu, półmaratonu i biegu na 7,5 km było około 24 tys. Startujący w półmaratonie zaczynali później. Nie wiem czy mogę polecić ten maraton, nie jest ani płaski ani szybki, porównując go do Berlina. Ciekawostką w odróżnieniu do innych są filmy z kamer ustawionych co 5 km, widać jak pędzę na 15 km i jak idę na 25 km i jak wbiegam smutna na stadion. Na pewno ten kto dobrze rozłoży siły ma szanse na dobry wynik, ale na tym polega każdy maraton - nie trzeba jechać do Amsterdamu. Z tego maratonu została mi ładna koszulka Mizuno w pomarańczowym kolorze i nauczka zgodnie z maksymą - "To co nas nie zabije to nas wzmocni".

Dżastin
 
©2008-2009 KB Galeria Warszawa, Powered by Joomla! 1.5
Ask ve Sevgi  - Ask ve Sevgi sitesi - Ask ve sevgi blogu - Aþk ve sevgi - aþk ve Sevgi sitesi