|

Dzień przywitał wszystkich biegaczy przepięknym słoneczkiem. Galernicy zaczęli gromadzić się we wcześniej umówionym miejscu w dniu 11.11.2008 r. o godzinie 11:11. No prawie o tej godzinie.
Pierwszy przybywa Bogdan, później Rumi, Tomir i inni dołączają z odsieczą. Wszyscy ubrani w stroje klubowe i uzbrojeni we flagi. Z każdą chwilą ekipa powiększała się a jej barwy wzbudzały żywe zainteresowanie przechodniów. Galerianie naprawdę wyróżniali się.
Chwilę przed południem Galernicy stoją już na przedpolu, gotowi do natarcia, do wielkiego zrywu niepodległościowego. Wybiła godzina 12:00 i wszyscy stoją dalej. Czekają na sygnał do boju. To organizator nie poradził sobie z liczbą biegowych wojowników, których było około 4000.
Wreszcie z opóźnieniem około 20 minut pada strzał do startu.

Czołówka wyrwa na maksa. Galernicy też ostro ruszyli do przodu, a do zwycięstwa prowadził ich sam Weteran Biegu gen. Bogdan. Od samego początku Galernicy biegną równiutko i nikt nie śmie sprzeciwiać się tempu narzuconemu przez ich Dowódcę. Kiedy nawet przydarzy się komuś z wojaków wyrwać nieco do przodu szybko zapędy takiego studzą inni, a prym w tym wiedzie prezio znany jako Pierwszy Gal, który wydaje donośny okrzyk "prrrrrrr".
Nie wszyscy jednak wytrzymują takie tępo biegu. Chwilę po starcie odpada z kupy Galeryjnej nowicjuszka Beata. Górę bierze brak wyszkolenia i zaprawy oraz małe doświadczenie. Beata przechodzi do odwodu. Wraz z nią zostaje w tyle jej wierny przyjaciel Misiek i do samego już końca dzielnie wspiera swoją koleżankę. Oni także zwyciężają i docierają wspólnie do mety.

Pozostali Galernicy w liczbie dziesięciu zdobywają kilometr po kilometrze. Przez cały czas da słyszeć się wielkie wsparcie kibiców. Nawet gdy mijają pomnik marszałka Piłsudskiego wydaje się jakby i on zagrzewał ich do boju. Klubowicze tchnięci jego duchem przyspieszają. Właściwie zbiegają Belwederską. Po chwili mijają piąty kilometr, a żelazny wojownik AnKa żartuje, że "tylko połówka na tylu". Nikt jednak nie wymięka.
Zostaje jakieś niecałe trzy kilometry do mety, gdy Tomir odbiera telefon i dowiaduje się, że wszystkie stacje telewizyjne już w gotowości czekają na mecie na żółto-czerwonych, nawet arabska stacja aldżazira:) Wywołuje to poruszenie wśród Galerników do tego stopnia, że zagadani nie zauważają jak ich generał przyśpieszył. Machnięciem ręki poderwał ich do szturmu na ostatnią prostą.
Wreszcie po ponad godzinnym "morderczym"" biegu Galernicy docierają na przedmieścia Pałacu w Wilanowie i zdobywają metę. Ich radość nie ma końca. Wraz z nimi wiwatują tłumy zgromadzone na mecie. Szał radości ogarnia całą Niepodległą Polskę.
Godne podkreślenia jest to, że ten heroiczny bój nie miał by sensu indywidualnie. Tylko dzięki wspólnemu wysiłkowi, jedności, solidarności, braterstwu możliwe było osiągnięcie tego co jeszcze niedawno wydawało się nie możliwe.
Dziękuję Galernikom; Bogdanowi, Pierwszemu, Jangowi, Ani Mc, Rumiemu, AnKce, Gazeli wspieranej przez czworonożną bestię (piękną i łagodną), maine-coon, Ani, Beacie, Miśkowi oraz Tomirowi czyli autorowi tego tekstu.
Pozostałym Galernikom biegnącym indywidualnie również dziękujemy za wsparcie i gratulujemy osiągniętych wyników.
Tomir |