| Bieganie górskie czyli VI Maraton Wyszechradzki |
|
|
| Wpisany przez tomir |
| piątek, 08 lipca 2011 22:27 |
|
Profil trasy:
W dniu 19 czerwca b.r. przebiegłyście 42,195 km w szóstym maratonie Wyszehradzkim, jak wrażenia po biegu? and: Jak po pozostałych czterech, w których brałam udział. Same pozytywy: świetna organizacja i wspaniała atmosfera. Tu biegacz czuje się naprawdę dopieszczony. W pakiecie wygodny nocleg, transport na metę, pasta party z kapelą, basen. Doping na trasie, imienne powitanie na mecie, mnóstwo upominków do rozlosowania. Gosia: Jestem szczęśliwa, że dobiegłam. J Ile w tym roku w tym maratonie wzięło udział osób i ile go ukończyło? Gosia: Na starcie było 212 osób a do mety dotarło 205. A ile kobiet wraz z wami go ukończyło? Gosia: 34
Jest to trudny maraton, jak wy sobie z nim poradziłyście? and: Jakoś poszło. W tym roku sprzyjała pogoda: padało, ale było dość ciepło. Gosia: Owszem było trudno, ale nie aż tak jak się spodziewałam. Moja metoda na ten maraton to utrzymanie spokojnego i równego tempa i to się sprawdziło. Pomogły też starty w biegach górskich w Falenicy. A czy w jakiś sposób szczególny przygotowywałyście się do tego biegu? and: Nie. Zawsze wydaje mi się, że mogłam przygotować się lepiej. Gosia: Trenowałam jak zwykle. Jakie czasy uzyskałyście? and: 4:06:28 Gosia: 4:53:47 Tak więc czy przy tak trudnym biegu uznacie swoje rezultaty za dobre? Gosia: Oooo tak! and: Mogło być lepiej a było o 30 sekund wolniej niż w ubiegłym roku. And czy to znaczy, że jednak nie jesteś zadowolona ze swojego wyniku? and: Jestem zadowolona o tyle, że przy tym czasie ukończyłam tegoroczny maraton w o wiele lepszej kondycji niż w ubiegłym roku. Co w tym biegu było waszym największym sprzymierzeńcem a co „wrogiem”? and: Pogoda w tym roku sprzyjała. Trudność to jak zwykle ostatni 2-kilometrowy podbieg. Gosia: Sprzymierzeńcem była – dobra atmosfera przed biegiem, spokój i oczywiście pogoda; wrogiem – na 30 km to nóżki mnie już jednak bolały, tu przydałby się kolega z klubu, który przekonywałby, że dam radę J biec troszkę szybciej. Gosiu wiem, że był to Twój debiut w Maratonie Wyszechradzkim, czy długo podejmowałaś decyzję by w nim wystartować, mogłaś wybrać znacznie łatwiejszy bieg, chociażby rozgrywany w tym samym terminie Nocny Maraton Kanału Bydgoskiego, na który zresztą namawiali Cię koledzy z klubu, skąd pomysł startu właśnie w tym maratonie? Gosia: Bieganie nocą wcale nie jest łatwe (już tego próbowałam). Decyzja o wyjeździe do Rytra zapadła na GPW za namową Ani (And) i Małgosi Kołodziejczak, twierdziły, że sobie poradzę, więc czemu miałam nie spróbować?
Wiem, że nie biegasz od dziś i jest z Ciebie twarda sztuka ale jednak czy nie miałaś obaw, że nie podołasz takiemu wyzwaniu? Gosia: Moim marzeniem było zmiescić się w limicie 6 godz. Gdy kilometr przed metą Tadek Spychalski powiedział, że „spokojnie łamiemy 5” nie mogłam uwierzyć. Tak więc, czy wobec tych pozytywnych wrażeń wrócisz tu za rok? Gosia: Jest taka szansa And, Ty zdaje się startujesz w tym maratonie od czasu jego narodzin? and: Nie, w 1-szym nie startowałam. Można wobec tego powiedzieć o Tobie, że jesteś weteranką Maratonu Wyszehradzkiego? and: Nie powiem tego o sobie gdyż jest około 30 osób, które zaliczyły wszystkie edycje. Osoby te w tym roku zostały uhonorowane upominkiem od Organizatora.
A co sprawia, że wracasz tu co rok? and: Perfekcyjna organizacja i niepowtarzalna atmosfera. Świetnych ludzi tu spotykam. Zawsze stąd wyjeżdżam zadowolona jak po udanym urlopie. Nie będę więc pytał czy pobiegniesz tu za rok. Zapytam Cię, który z dotychczasowych startów w Maratonie Wyszehradzkim pamiętasz najbardziej i dlaczego? and: Chyba te najtrudniejsze: jeden najbardziej gorący (było wtedy ponad 30 stopni) i ten najbardziej zimny i deszczowy. And zapytam jeszcze o szóstą edycję tego maratonu, czy było w niej coś co uznałabyś za wyróżniające się na tle poprzednich? and: Potańczyłam sobie trochę. No ale te tańce to były przed czy po biegu? and: Przed. Może stąd wzięło się to lepsze samopoczucie po biegu? and: Kto wie, być może. :)
A Ty Gosiu co zapamiętasz najbardziej z tego maratonu? Gosia: Atmosferę i ludzi; bardzo dobra organizacja, życzliwość. Do Rytra przyjechałam (z Piotrem, Monią i Mazurkiem – bardzo im dziękuję) już w piątek; do Warszawy wróciliśmy w poniedziałek – to były wspaniałe 4 dni. J A taniec też zaliczyłaś przed biegiem? Gosia: Tak, ale tyko jeden. :) Coś mi się wydaje, że w tych tańcach jest ukryta tajemnica waszego sukcesu J
Powiedzcie jako doświadczone biegaczki czy poleciłybyście start w tym biegu mniej doświadczonym biegaczom? and: Znam takich, co tu debiutowali, ale ja taka odważna nie byłam. Gosia: Tak, ale nie na początku przygody maratońskiej.
Jak dużo czasu potrzebują Wasze organizmy by w pełni zregenerować siły po tak wyczerpującym wysiłku? and: Nie wiem, jak mierzyć ten poziom regeneracji. 2 dni czułam trochę mięśnie, potem już było ok. Gosia: Jeszcze nie wiem. Czy macie może już jakieś plany co do kolejnych startów w biegach górskich? and: Maraton Gór Stołowych 9 lipca b.r. Gosia: Jeszcze nie. Na zakończenie zapytam jeszcze, czy zimą często odwiedzacie polskie lub zagraniczne góry i czy jeździcie na nartach? and: Tylko na biegówkach. Gosia: Jak dla mnie zbyt rzadko, ale zawsze, gdy czas i kieszeń pozwala. Jeżdżę na zjazdówkach a od zeszłego roku pokochałam biegówki. Dziękuję i życzę Wam kolejnych sukcesów. (przepytywał tomir) |






Maraton Wyszehradzki czy też Visegrad Maraton to bieg maratoński organizowany corocznie od 2006 roku przez "UKS Ryter" z Rytra oraz Stowarzyszenie Visegrad Maraton Rytro. Trasa tego maratonu przebiega przez masyw góry Vabec na Słowacji oraz Beskid Sądecki, z metą znajdującą się w Rytrze u podnóża pasma Radziejowej. Ze względu na różnice wzniesień Maraton Wyszehradzki można zaliczyć do najtrudniejszych maratonów organizowanych w Europie. To jednak nie zniechęciło wielu zapaleńców do wzięcia udziału w tym trudnym biegu. Wśród nich były też dwie urocze Galeryjne twardzielki – Ania (and) oraz Gosia. Zachęcamy do przeczytania obszernego wywiadu na temat tego biegu z Naszymi dziewczynami.




