| Maraton w środku Niemiec, Kassel Maraton 2010 |
|
|
| Wpisany przez Misiek |
| piątek, 02 lipca 2010 23:11 |
|
Same Niemcy jak wiadomo wszystko jest wszystkim potrzebne, nikt nie niszczy bez powodu, a jak buduje to na długie lata, ludzie mają niedzielę wolną, jakby specjalnie na Kassel Marathon. Zestawy startowe odbieramy w sobotę, ja na maraton, Justyna na połówkę. Zazdroszczę jej, przebiegnie się tylko połówkę a dostanie taki sam medal. Czuję się trochę jak frajer, choć to tylko trema przedstartowa bo generalnie średnio lubię biegać maratony, połówki są znacznie bardziej w moim guście. Miejscowi podpowiadają mi, „przemelduj się” ale przecież maratończyk się nie poddaje, nie przed startem;). Tym bardziej, że jak na razie nie planuję więcej maratonów w tym roku. Sam zestaw startowy to numer, jednorazowy chip przyczepiany do buta, koszulka, żelki, napój izotoniczny, gąbka, agrafki, kupon na pasta party, trochę reklam i kuponów zniżkowych, wszystko zapakowane w dobrej jakości okolicznościowy worek. Odbiorowi pakietów startowych towarzyszą targi maratońskie, niestety bardzo słabo zaopatrzone, wydaje mi się jakby stragany były lumpeksami, w ofercie tylko to czego już nie można sprzedać w sklepach. Oprócz stanowisk ze sprzętem, także stoiska reklamujące biegi, stoiska sponsorskie oraz ze sprzętem rehabilitacyjnym. Nawiązując do wątku, że wszystko w Niemczech jest potrzebne wszystkim, także sam maraton jest wydarzeniem dla wszystkich. W sobotę zabawę w bieganie zaczynają dzieci i młodzież szkolna, dla której zorganizowano minimaraton 4,2 km. W niedzielę o 8.00 startują rolkarze na dystansie półmaratonu, o 8.30 biegacze w półmaratonie, a o 9.00 maraton. Przed startem odbieram życzenia powodzenia w języku polskim od jednego z biegaczy, potem jeszcze specjalnie skomponowana okolicznościowa piosenka i strzał. Trasa maratonu jest generalnie pagórkowata, do 32 km systematycznie biegacze wspinają się do góry by potem przez 7 km zbiegać w dół, w tym raz bardzo ostro, ostatnie 3 km są już płaskie. Meta i start umiejscowiona jest w parku przy sporej hali targowej. O samej trasie wiele się nie da napisać, poprowadzona głównie po obrzeżach miasta, nie zachwyca. Zachwyca za to atmosfera. Bardzo dużo kibiców, którzy z własnej inicjatywy zapewniają nie tylko doping ale i poczęstunek dla biegaczy. Równolegle z maratonem biegnie sztafeta maratońska składającą się z 4 zawodników biegnących po 10,5 km, co jest bardzo pomocne, bo można schować się za świeżym zawodnikiem. Decyduję się biec na czas około 3:45, kończę w 3:39, chyba mogłem jeszcze trochę szybciej ale nie wiedziałem o zbiegach w końcowej części trasy (nie znalazłem nigdzie profilu trasy, a był na stronie maratonu). Na mecie mam do woli piwka bezalkoholowego, izotoniku, bananów i wody. Niestety pod prysznicami dostępna jest tylko zimna woda. W całym wyjeździe nie sam bieg był najważniejszy. Zdecydowanie ciekawsza było bardzo ciepłe przyjęcie przez biegaczy z lokalnego klubu Tuspo 1896 Borken (tu można znaleźć ich relacje: http://www.tuspo-borken.de).
Niemieccy biegacze bardzo się starali, żebyśmy miło spędzili czas w Borken. Zapewnili nam mnóstwo atrakcji kulinarnych (w klubie działa emerytowany kucharz, który samodzielnie zrobił nawet makaron na Pasta Party przed maratonem) i kulturalnych (zwiedzanie muzeum górnictwa, Monumentu Herkulesa, pokaz slajdów z ich udziału w zeszłorocznym Maratonie Warszawskim). Do dyspozycji mieliśmy zawsze darmowe piwko i napoje w budynku klubowym a po maratonie uczestniczyliśmy w spotkaniu przy grillu, podczas którego świętowaliśmy nasze występy w Kassel Maraton. Nasze wyniki: "Justyna Kowalczyk insgesamt 556 42. Frau 9. Pl. W 40 1:45:39 Std" "Marcin Miskiewicz insgesamt 245 231. Mann 24. M 30 3:39:42 Std"
Podsumowując Maraton w Kassel ma w Niemczech znaczenie regionalne ale duże ambicje. Lokalni biegacze są przekonani, że dzięki wprowadzeniu jednej pętli liczba startujących w następnych edycjach będzie wzrastać. Czego im życzymy. Na koniec chciałbym serdecznie podziękować Gminie Izabelin za zaproszenie na bardzo ciekawy wyjazd i możliwość wymiany doświadczeń z naszymi Niemieckimi Kolegami Biegaczami. |







Dojechaliśmy wygodnie. Pociąg Berlin-Warszawa Express a potem ICE z Berlina do Kassel to było zdecydowanie najlepsze rozwiązanie na dotarcie do celu. Nie boję się latać ale prędkość 250 km/h z jaką pędzi ICE dziwnie powodowała u mnie dyskomfort.
