| 3 maja 2010 roku. Katowice. Silesia Maraton. |
|
|
| Wpisany przez tomir |
| wtorek, 01 czerwca 2010 20:14 |
|
II Silesia Marathon. Wystartował równo o godzinie 9.00. Na stracie znów była spora grupa biegaczy. Do mety dotarło 550 maratończyków oraz 374 biegaczy biorących udział w półmaratonie. Start i meta biegu usytuowane zostały w pobliżu słynnego katowickiego spodka. To rozwiązanie wydaje się trafne, gdyż budowla ta pomimo upływu już wielu lat nadal wzbudza podziw i jest doskonałą wizytówką miasta. Wśród biegaczy z całej Polski w Katowicach byli też przedstawiciele warszawskiego Klubu Biegacza „Galeria” – Gosia, AnKa, Pierwszy Gal, tomir. Na maraton dotarli własnym środkiem transportu, wyruszając ze stolicy o trzeciej rano. Nie da się ukryć, że takie poświęcenie było możliwe ze względu na ogromne zamiłowanie do biegania. Każdy z czwórki Galerian na konferencji prasowej zorganizowanej po maratonie w hali Spodka, tak mówił o swoich powodach wyjazdu i startu; Gosia – „pojechałam dla towarzystwa, no i nie startowałam tu jeszcze, ponadto uznałam, że był to dobry moment na przebiegnięcie maratonu (tak myślałam). Troszkę się przeliczyłam z siłami ale i tak jestem zadowolona”, AnKa – „biegłem w pierwszej edycji tego biegu, więc i tym razem nie mogło mnie tu zabraknąć. Zarówno teraz jak i przed rokiem pozostały mi same miłe wspomnienia: trasa przesiąknięta klimatem Śląska, familoki, kopalnie, huty, sami sympatyczni ludzie, no i śląska organizacja – świetna”, Pierwszy Gal – „podobnie jak AnKa koniecznie chciałem tu być gdyż startowałem w pierwszej edycji tego biegu, po którym mam również same miłe odczucia, drugi powód to chęć zmierzenia się z dystansem maratońskim bez wcześniejszego przygotowania. Może to wydaje się dziwne ale tak właśnie było, ostatni bieg zaliczyłem w lutym na Zimnarze, po nim w ogóle nic nie biegałem, jednak mimo ogromnych trudów udało mi się dotrwać do mety, stąd też taki czas a nie inny”, tomir – „przyjechałem na ten maraton bo już dawno zaplanowałem w nim udział, start w nim stał się dla mnie ważny gdyż chciałem się sprawdzić w swoim kolejnym maratonie, a do tego zaliczyć pierwszy start w tym roku. Cieszę się z niego bardzo bo wszystko przebiegło powyżej moich oczekiwań”.
Trasa maratonu. Ten podstawowy element składowy biegu ze względu na koszty został mocno zmodyfikowany. Trasa różniła się od tej z zeszłego roku głównie tym, że nie prowadziła głównymi ulicami miasta. Zamiast jednej pętli było ich aż cztery, po 10,5 km każda. Jej fragment poprowadzony został nawet alejkami parkowymi. Mimo to nie było problemów z jej pokonaniem. Była przyjemna, dosyć płaska i dosyć łatwa. Przebiegała też przy kilku charakterystycznych punktach miasta katowickiego. Wspomniany Spodek, ale też i opłakany stadion Klubu Piłkarskiego GKS „Katowice”. I jak to z trasami biegów bywa każdy ma względem nich swoje odczucia. Galerianie na konferencji prasowej również różnie się o niej wypowiadali; Gosia – „dla mnie trasa była zbyt kręta i raczej trudna ze względu na kilka podbiegów a do tego mało ciekawa, ale było też kilka odcinków, które mi się podobały: rondo przy Spodku, odcinek w parku, a najbardziej końcówka pętli gdy zbiegało się po prostej w stronę startu, no i mety oczywiście”, AnKa – „jedyną zaletą trasy było to, że była szybka, jednak zmiana spowodowała, że zabrakło jej tego śląskiego klimatu jaki miała w zeszłym roku, mimo to za rok też tu będę bo urzekło mnie zaangażowanie i zwykłe ludzkie ‘ciepło’ organizatorów, takiej serdeczności trudno szukać w innych miastach”, Pierwszy Gal – „trasa niestety krajobrazowo wypadła blado, poza kilkoma miejscami niewiele ukazywała ten prawdziwy Śląsk, dla mnie jednak nie miało to większego znaczenia gdyż bardziej zmagałem się ze sobą a niżeli z trasą”, tomir – „ja trasę Silesia Marthonu oceniam jako typowo miejską bez szczególnej rewelacji, biorąc jednak swój bieg pod uwagę nie mogę mieć do niej żadnych zastrzeżeń, dla mnie zdecydowanie ważniejsza tego dnia okazała się pogoda, która była rewelacyjna”.
Sukces Galerian. Podsumowując starty zawodników Klubu Biegacza Galeria Warszawa w drugim Silesia Mathonie z całą pewnością można je zaliczyć do udanych. Wszyscy po biegu, choć mocno zmęczeni byli bardzo zadowoleni. Każdy osiągnął wyznaczony przez siebie cel. Podróż w obie strony również była bardzo udana. Dostarczyła niewątpliwie wielu wrażeń, a to głównie za sprawą ożywionej dyskusji na różne tematy, w tym i te erotyczne:)
III Silesia Marathon. Biorąc pod uwagę sprawność działania organizatorów w tegorocznej edycji należy patrzeć na tę imprezę z optymizmem. Dlatego też można się spodziewać, że na poczatku maja 2011 roku odbędzie się jego kolejna edycja. Z całą pewnością znów nie zbraknie tam biegaczy z KB Galeria Warszawa. Wyniki zawodników KB Galeria Warszawa z oficjalnego komunikatu imprezy. http://www.silesiamarathon.pl/wyniki-2010/
|







Jak donosił organizator maratonu katowickiego impreza ta była zagrożona. Patronat nad nią objęło „mroczne widmo”. Mówiąc poważniej to druga edycja tej imprezy miała się nie odbyć. Tłumaczenie był tu powszechne w ostatnim czasie – KRYZYS!!! To on miał być wszystkiemu winny. Biegacze (i nie tylko oni) doskonale wiedzą, że złym sprawcą jest człowiek i jego niechęć do organizowania tego typu imprez. Człowieka tego należy tu rozumieć jako urzędnika samorządowego, któremu na rozwoju fizycznym społeczeństwa zależy tylko teoretycznie. Zjawisko takie jest powszechnie znane przed wyborami i dlatego też nie ma sensu się nad tym rozwodzić. Na szczęście zawsze znajdzie się grupa zapaleńców, która mimo przeciwności losu udowadnia, że można. To dzięki takim ludziom tysiące osób na całym świecie biega maratony, zwiedza miasta, a także część z nich pisze relacje, w tym i ja. Przejdźmy zatem do tego co się wydarzyło 3 maja br. w Katowicach…



Chyba przekonaliście mnie kochani do wypadu na Śląsk w przyszłym roku.
Gratuluję!
P.S. Galeria biega jednak wszędzie!