|
Impreza biegowa przygotowana, podobnie jak „Wesoła Stówa”, przez Stowarzyszenie Sąsiedzkie Stara Miłosna. Podobnie, bo skupia wokół siebie wspaniałych ludzi, zaprasza ich do magicznego miejsca na mazowieckiej części globu i zapisuje trwały ślad w kalendarzu każdego startującego tam biegacza. Tak właśnie jest kiedy GALERIA powraca ze ścieżki biegowej w Mazowieckim Parku Krajobrazowym (MPK). A jest to szczególnie malownicze miejsce. GALERIA odwiedza je już od kilku lat regularnie.
MPK to przede wszystkim jeden z moich ulubionych rewirów treningowych. Pod czujnym nadzorem Ani Pawłowskiej–Pojawy (B&B) odbyłem tam większość moich długodystansowych treningów przed maratońskich. Zawsze lubiłem tam biegać.
VI Maraton w Starej Miłośnie był moim drugim w życiu maratonem ze ścieżką o charakterze crossowym. Bardzo lubię biegać po pisakach wśród głosów i zapachów lasu. Dodatkowego uroku dodała mu jego kameralność, niewiele ponad 100 startujących osób (łącznie z organizowanym jednocześnie Minimaratonem na dystansie 7km – 1 petla). Bieg odbywał się na sześciu 7-km pętlach ze startem i metą na polanie u zbiegu ul. Fabrycznej w Starej Miłośnie.

Do udziału w biegu zgłosiłem się bardzo spontanicznie, ponieważ nie planowałem aż czterech maratonów na jesieni. Chciałem zrobić sobie pierwszy trening przed planowanym na koniec listopada startem w VI Maratonie Komandosa, najwyżej na trzech pętlach. Wystartować na 7km i dokręcić sobie maksymalnie do półmaratonu. Ale po głębszej analizie: w przepięknej scenerii, blisko domu, w idealnych dla mnie warunkach pogodowych (lubię biegać w przedziałach temperaturowych 8-12st. C.) doszedłem do wniosku dlaczego by nie polecieć maratonu???
Kropkę nad i postawiła Ania Chmielowiec (Ania emce). W dniu kiedy zobaczyłem jej nazwisko na liście startowej maratonu, byłem już zdecydowany, że pobiegnę z nią cały dystans maratoński. I to była bardzo dobra decyzja.

Biegliśmy razem od startu do mety. Takie było nasze założenie, bez względu na czas i ewentualne nasze samopoczucie. To miał być bieg na luzie, ale równy. Biegliśmy bardzo równo, pokonując każde10 km w niecałą godzinę. Przegadaliśmy, właściwie prześmialiśmy, większość dystansu. Ania próbując wytrzymać moją wiecznie gadającą buzię jednocześnie słuchała „METALLIKI” i „HEY”. Wiedziałem, że będziemy w stanie zachować jednostajność tempa, bo Ania to wytrzymała biegaczka. Nawet na punktach logistycznych nie zatrzymywała się na chwile, piła i jadła biegnąc w miejscu. A jej samopoczucie i nastrój w czasie biegu i na mecie dowodzą tego, że ma kobieta moc.
Reasumując maraton zaliczam do bardzo udanych tym bardziej, że Ania w klasyfikacji generalnej kobiet zajęła drugie miejsce. BRAVO!
Na uwagę zasługuje jeszcze fakt, że w Minimartonie wystartowała Gosia (Gosiaczek) z Wojtkiem (Pierwszygal) reprezentując KB GALERIA Warszawa podobnie jak my w firmowych strojach. Byliśmy tam jedynym klubem, który wystartował w parach w klubowych barwach. Bardzo mi się to podobało. Gosi i Wojtkowi dziękuję za doping na kolejnych pętlach.

Da wstrjeczi na ścieżce biegowej MPK. Miodzio.
Ania emce 4:15:56 Miodzie 4:15:58 |