| XXXI MARATON WARSZAWSKI – 2009 |
|
|
| Wpisany przez tomir |
| środa, 21 października 2009 21:19 |
|
Dawniej zwany Maratonem Pokoju dziś różni się tylko nazwą. Maraton Warszawski przechodził wiele kryzysów ale dziś jest jedną z największych imprez sportowych w naszym kraju. Jego rozwój w ostatnim czasie jest bardzo dynamiczny. Jest to w głównej mierze zasługa organizatora, którym jest Fundacja Maraton Warszawski z jej szefem Markiem Troniną na czele. Fundacja zadbała aby oprawa maratonu była jak najlepsza i wywołała wokół samej imprezy taki szum medialny, że nie sposób jej nie zauważyć. Ale co jest chyba najważniejsze swoimi działaniami promującymi samo bieganie zachęcili wiele osób do uprawiania tej dyscypliny sportu. Wszak jest to najprostsza i najtańsza forma aktywności ruchowej jaką może sobie zafundować każdy amator. Dzięki tym i wielu innym działaniom można pasjonować się maratonem i brać w nim czynny udział, ale można też podziwiać tłumy zmagające się z dystansem i z samym sobą.
Maraton wygrał Etiopczyk Teshome Gelane Etany. Jego czas to 2.12:03 - zaledwie o 13 sekund gorszy od ustanowionego w zeszłym roku rekordu. Drugi był Adam Draczyński z czasem 2.12:56, a trzeci Mariusz Giżyński (2.17:15). U Pań najszybsza okazała się Białorusinka Anastasiya Padalinskaya, jej czas to 2.44:55. Bardzo ważna była też znakomita postawa zawodników z Klubu Biegacza Galeria Warszawa. Co prawda tym razem klub reprezentowała tylko jej męska część ale są już sygnały, że w przyszłym roku to się zmieni. Galerianie nadawali ton rywalizacji i co najważniejsze żaden z nich nie „wymiękł”. Pokonali trasę maratonu w następującej kolejności: Tomir (3:44:32) Grej (3:55:14) Jang (4:12:06) Anka (4:48:47) Maine-coon (5:01:11) Bohdan (6:14:22)
AnKa dumnie pręży pierś przy Moście Świętokrzyskim - fot. Miodzio
Grej pozdrawia szalejących kibiców - for. Miodzio Niewątpliwie prócz biegaczy swój udział bardzo wyraźnie w imprezie zaznaczyli kibice. Tu także bardzo mocno dawali o sobie znać członkowie Klubu Biegacza Galeria Warszawa. Wśród tłumów kibiców prym wiedli Miodzio i Pierwszy Gal. Nie byli oni jednak osamotnieni gdyż mieli ze sobą tzw. domowy klub kibica oraz doskonałe wyposażenie nagłaśniające. Galeryjne rodziny wspierały biegaczy nie tylko dopingiem ale też, jak chociażby rodzina Janga na jednym z punktów odżywczych zasilała biegaczy w napoje. Jednym słowem żółto-czerwoni wraz z rodzinami byli wszędzie.
AnKa i Maine Coon "robią" klimat galeryjny na Pl. Piłsudzkiego - fot. Miodzio Tegoroczny maraton wzbudzał wiele emocji a jedną z nich był limit czasu na pokonanie trasy, który wynosił aż 8 godzin. Opinie na ten temat były podzielone. Jednak należ się wielki ukłon w stronę organizatora gdyż w ten sposób wszyscy dostali szansę na udział w tak wspaniałej imprezie, bez obawy, że nie zmieszczą się w sześciogodzinnym limicie czasu. Należy zauważyć przy tym, że bardzo mało jest maratonów i to nie tylko w Polsce, w których mogły by uczestniczyć swobodnie osoby starsze, niepełnosprawne itp. Spośród startujących Galerian w takiej sytuacji znalazł się Nasz Wspaniały Kolega Bohdan, który stwierdził, że dla niego był to prezent od organizatora, a pokonując trasę mógł bawić się biegiem, podziwiać innych a nawet dyskutować z kibicami i wreszcie przestać nerwowo spoglądać na zegarek. Co więcej Bohdan wraz z pozostałymi osobami startującymi o godzinie siódmej osobiście podziękowali organizatorowi za taką inicjatywę a nawet wznieśli głośny okrzyk na jego cześć „hip hip hura hura”. Sam zaś dyrektor imprezy Marek Tronina przed biegiem powiedział, że 8 godzin ustanowiono po to by zapewnić komfort psychiczny wszystkim tym, którzy boją się, że zabraknie im czasu na pokonanie trasy.
Jang w wersji pacyfistycznej - fot. Miodzio |






31. Maraton Warszawski wystartował dokładnie o godzinie 9:00 w dniu 27 września 2009 roku. Była to ponownie niepowtarzalna impreza, w której można było zobaczyć w całym przekroju nasze społeczeństwo. Udział w nim wzięli bowiem wszyscy którzy ukończyli 18 lat. Byli to zarówno dziennikarze, politycy, biznesmeni, studenci, nauczyciele, żołnierze oraz wiele innych osób, znanych i nieznanych. Były to także osoby starsze i młodsze, kobiety i mężczyźni, Polacy i obcokrajowcy. Wiele też było Klubów Biegacza i oczywiście nie mogło zabraknąć wśród nich Klubu Biegacza GALERIA Warszawa. Podziałów tych można by jeszcze wiele wymieniać ale dla wszystkich z linii startu do mety przewidziany był do pokonania dystans 42 km 195 metrów. Wszyscy więc bez względu na to kim byli musieli przebiec tyle samo i męczyć się tak samo jak inni. To właśnie sprawia, że Warszawski Maraton jest imprezą nie tylko dla jej mieszkańców ale dla wszystkich.





