Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates


statystyka
50 km niedzielna przebieżka czyli o najkrótszym biegu w ramach XXXVI Maratonu Pieszego w Puszczy Kampinoskiej Drukuj Email
Wpisany przez Ania emce   
środa, 14 października 2009 22:23

Bieg z tradycjami, również w naszym klubie. Gdzieś tak pod koniec lata powiedziałam sobie dość maratonów na asfalcie. Dobrze, że jest „maraton” w formule 50 km, 75 km, 100 km tak blisko w Kampinosie. Plus tego biegu to, że nie ma w nim komercji, tłumów, całej otoczki medialnej, nie ma też jakiegoś nacisku na wynik, jest luz. No i jest piękna trasa po Puszczy Kampinoskiej, opisana w taki sposób, że podczas biegu trzeba być czujnym, by nie zboczyć z trasy i nie nadłożyć kilometrów, co mi się jednak zdarzyło dwukrotnie.

Jako że w nocy wolę spać, wybór miałam prosty – trasa 50 km w niedzielę. Start po godz. 8 z trasy startu Biegu Truskawki. Wystartowałam ok. 8.15, stąd czas oficjalny mam inny niż rzeczywisty (7 h 08 min). Przez pierwszą godzinę, na prostym szlaku żółtym do Cmentarza Wiersze  walczyłam z camelbackiem. Była to moja pierwsza próba tego sprzętu. Jakoś się z tym uporałam, biegłam raczej truchtałam, właśnie z uwagi na obciążenie camelbacka w postaci 2 litrów napoju (później okazało się że o litr za dużo) i pakietu batonów. Trasa po Puszczy piękna i prosta: widoczne oznaczenia szlaku.


Pierwsza wątpliwość - przy zmianie szlaku czerwonego na zielony w Roztoce. Dalej piękna wąska dzika ścieżka. Nie wiem, czy to brak wzmożonej czujności, czy zasłuchanie w rytm nowej płyty Kultu Hurra!! (która dawała mi rytm w całym biegu) spowodował, że zamiast wbiec na Rybicką Drogę przy schronisku ZHP w Starej Dąbrowie, pobiegłam dalej drogą uliczną. Zorientowałam się gdzieś w Dąbrówce, że to nie jest moja trasa. Szybka decyzja – by wrócić jak najmniej tracąc czasu, nie nadkładając kilometrażu znacznie, a zarazem wybierając nietrudny do identyfikacji szlak.

Wybrałam Kościelną Drogę. Potem miałam niebieski szlak, dalej już napotkałam piechurów nocnych – to był dobry zwiastun dobrej drogi. Tak biegłam do wsi Rybitew (tam znajdował się punkt kontrolny), a tu machają do mnie będący już po 75 km Grej i Wojtek. Zamieniliśmy parę słów i rozbiegliśmy się w przeciwne strony - oni pobiegli do mety a ja do punktu. Wtedy nawet nie przypuszczaliśmy, że się jeszcze spotkamy.


Dalej meldunek w punkcie, szybki zwrot i dalej bieg – nadrabiając stracony czas. Droga przez las nie wywoływała wątpliwości, po drodze sporo piechurów idących trasę 100 km. To dzięki dwóm, takim którzy zawrócili mnie z omyłkowo obranej drogi nie musiałam zahaczać na niebędący na trasie Kazuń. Właśnie najgorsze fragmenty trasy to te przebiegające poza Puszczą, we wsiach, tam trzeba bardzo uważać. Fragmenty trasy we wsiach były też męczące z uwagi na to, że biegło się po asfalcie, co po 30 km w moim przypadku i w butach terenowych nie było tak komfortowe.  I tu niespodzianka, gdzieś za wsią Czeczotki widzę dwóch biegaczy w niebieskich  kurtkach – to Grej i Wojtek. Od tego miejsca biegniemy już razem, wzajemnie się dopingując.

Dalej droga była w miarę prosta, przygody po drodze, potem palec Greja dał o sobie znać przez co fragmenty pokonywaliśmy marszobiegiem. Mieliśmy tez bliski kontakt z przyrodą widząc wijącą się żmiję (chyba to była żmija?). I tak dobiegliśmy na metę  do siedziby Kampinoskiego Parku Narodowego w Izabelinie po godzinie 15. Jak się okazało w sam czas, bo po chwili lunął deszcz.


Mój wynik: oficjalnie 07 godzin 16 minut (rzeczywiście 7:08) okazał się najszybszym czasem w kategorii kobiet na dystansie 50 km w tej edycji Maratonu. A zrobiłam na oko wg mapy 3-4 km więcej. Za rok zrobię 50 km… Bieg polecam, zwłaszcza 50 km, które jest dystansem osiągalnym.
Wyniki pozostałych Galerników:

na 100 km: Grej (Grzegorz Grzeszczuk) 15 godzin 16 minut
na 75 km: Jang (Jan Goleń)  16 godzin 10 minut

Ania emce (Anna M. Chmielowiec)

 
©2008-2009 KB Galeria Warszawa, Powered by Joomla! 1.5
Ask ve Sevgi  - Ask ve Sevgi sitesi - Ask ve sevgi blogu - Ak ve sevgi - ak ve Sevgi sitesi