Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates


statystyka
I Maraton Karkonoski Drukuj Email
Wpisany przez jang   
wtorek, 18 sierpnia 2009 20:45

Trójka reprezentantów KB GALERIA Warszawa, a mianowicie And, Grej i Jang, rozpoczęła sierpień udziałem w bardzo spektakularnej imprezie: I Maratonie Karkonoskim. Na listę uczestników nie było łatwo się dostać. Organizatorzy biegu uzyskali od władz Karkonoskiego Parku Narodowego zgodę na udział w biegu jedynie stu kilkudziesięciu osób. Gdy w styczniu 2009 r. (ponad pół roku przed imprezą) uruchomiono internetowy formularz zapisowy, to limit został wyczerpany w ciągu niecałych dwóch dób. Ja załapałem się tylko dzięki czujności And, bo w tym czasie byłem w Zakopanem bez dostępu do internetu (And, dzięki :-) )


Trasa maratonu wiodła główną granią Karkonoszy ze Szrenicy na Śnieżkę i z powrotem, na wysokości 1180–1602 m n.p.m, po czesko-polskiej granicy. Niemal na całej długości powyżej górnej granicy lasu, wśród kosodrzewiny, malowniczych skał i górskich hal. Wyjątkowo trudne i zmienne okazało się podłoże, po którym poruszali się maratończycy. Był tam piasek, żwir, trawa, nierówny i miękki asfalt, drewniane podesty, błoto, bruk. Ale dominowały kamienie górskich szlaków, różnej wielkości, niezbyt równo poukładane. Trasa miejscami biegła niemal poziomo, gdzie indziej bardzo stromo. W połowie dystansu wspinaliśmy się w tłumie turystów na najwyższy szczyt Karkonoszy, Śnieżkę (1602 m n.p.m.) po ścieżce wyposażonej w łańcuchy. Biegacze nie mieli szans na podziwianie niesamowitych widoków, gdyż musieli koncentrować całą uwagę na zdradliwym podłożu. Nawet kilka sekund nieuwagi mogło się skończyć wywrotką. Wielu maratończyków nie ustrzegło się bolesnych upadków, a trasę biegu znaczyły gdzieniegdzie rdzawe krople. Sam leżałem przynajmniej trzykrotnie, na szczęście obyło się u mnie bez rozlewu krwi.


rys.: www.maratonkarkonoski.pl


Pogoda dopisała aż nadto. Lazurowe, bezchmurne niebo, piekące słońce i niezbyt silny wiatr towarzyszyły biegaczom na całej trasie. Prażyło niemiłosiernie od początku, mimo że start był dość wcześnie, o 9.30 rano. Cienia praktycznie nie było nigdzie. Na trasie biegu rozlokowano kilka punktów odżywczych z wodą, izotonikami, czekoladą i kostkami cukru. Każdy uczestnik otrzymał w pakiecie startowym żele i batony energetyczne. Jednak ostatni punkt odżywczy był odległy mniej więcej o 10 km od mety. W upale znużeni maratończycy docierali do Trzech Świnek (malownicza grupa skalna), a kilkaset metrów dalej do krótkiego lecz stromego podbiegu przed metą, która znajdowała się pod schroniskiem na Szrenicy (1362 m n.p.m.). Niektórzy uczestnicy, do których należałem, wyposażeni byli w camelbagi, czyli plecakowe zbiorniki z napojami. Niestety woda skończyła mi się w camelbagu już około 30 kilometra. Na finiszu głównie maszerowałem, gdyż zmęczone stopy zaczepiały w biegu co chwila o kamienie, co kończyło się upadkami. Odezwało się też moje słabe przygotowanie treningowe.

Ja i And dotarliśmy w piątek do schroniska na Szrenicy w towarzystwie Mel i Michała, po pięćsetkilometrowej, ośmiogodzinnej jeździe fordem Mel z Warszawy do Szklarskiej Poręby. Zwartą grupą wraz z kilkudziesięcioma innymi uczestnikami biegu wjechaliśmy na Szrenicę wyciągiem krzesełkowym. Grej dotarł w Karkonosze w towarzystwie swojego brata Wojtka. Nocował z nami dwukrotnie w schronisku na Szrenicy Pit, który zabrał się też z nami w niedzielę w drodze powrotnej do Warszawy. Noclegi w sympatycznym schronisku okazały się niezbyt drogie i całkiem przyjemne, a atmosfera biegu była wspaniała, do czego w równej mierze przyczynili się zarówno organizatorzy, jak i uczestnicy maratonu. Każdy z nas otrzymał bardzo fajną, czerwoną koszulkę i oryginalny gliniany medal. Wielu załapało się na drobne upominki w losowaniu. And wygrała swoją kategorię wiekową (brawo!). Piękno przyrody mogliśmy podziwiać w wieczór poprzedzający imprezę (kapitalny zachód słońca) i podczas niedzielnego zejścia ze Szrenicy do Szklarskiej Poręby (niezapomniany wodospad Kamieńczyk).


Wyniki reprezentantów KB GALERIA Warszawa:

36. Grzegorz Grzeszczuk 4:40:09 (16. msce w kat M40)
108. Dobkowska Anna 5:30:20 (1. msce w kat. K45)
131. Goleń Jan 5:46:00 (46. msce w kat. M40)

Maraton ukończyło 185 osób.


Jan Goleń (jang)


Więcej zdjęć (fot. Piotr Dąbrowski "Pit"):







 
©2008-2009 KB Galeria Warszawa, Powered by Joomla! 1.5
Ask ve Sevgi  - Ask ve Sevgi sitesi - Ask ve sevgi blogu - Aþk ve sevgi - aþk ve Sevgi sitesi