Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates


statystyka
5 Bieg Charytatywny od Zmierzchu do Świtu Drukuj Email
Wpisany przez AnKa   
czwartek, 16 lipca 2009 22:14

Gdy spytać maratończyka, czemu biega, pierwszą odpowiedzią będzie- dla zdrowia. Po chwili doda-dla adrenaliny, aby sprawdzić swoje możliwości, łamać kolejne osobiste bariery. Dochodzi jeszcze element rywalizacji – wygrać z… ( tu wstawiamy nazwisko znajomej osoby). Ale, czy to wszystkie powody ?
Dla mnie nie! Biegam przede wszystkim w zawodach o charakterze koleżeńskim, gdzie jak najbardziej jest rywalizacja, ale schodzi ona na drugi plan. Najważniejsze jest, „to coś”- klimat. I TO posiadają biegi w Kaliszu.  Dlatego tak chętnie w nich uczestniczę od samego początku mojej przygody z bieganiem (Supermaraton Calisia w 1988 roku). W tym roku doszedł jeszcze jeden ważny powód. Wszystkie środki pozyskane w tym  biegu, będą przekazane dla fundacji ”Nowa Nadzieja”, opiekującej się dziećmi dotkniętymi autyzmem.


Przejdźmy do samego biegu. Wyruszyliśmy z Warszawy  do Kalisza we troje: Jola Wagner, Wojtek Grzeszczuk i ja , czyli Andrzej Karlak.. Każdy miał swoje plany i prawie wszyscy je wykonali ( niektórzy z dużą nawiązką). Start do biegu nastąpił o zachodzie słońca ( według najdłuższego dnia w roku). Szybko potworzyły się grupki. Wojtek był najszybszy, ale niewiele ustępowała mu Jola. Jak się później okazało, była ona „czarnym koniem” imprezy. Mimo moich obaw, że Jola nie wytrzyma wysokiego tempa, twardo parła do przodu i jak się później okazało miała rację. Ja swoim zwyczajem delikatnie przesuwałem się „krok po kroku”. Niestety dość szybko, dał o sobie znać uraz , jakiego nabawiłem się podczas treningu. Tydzień wcześniej skręciłem stopę. Tym bardziej skupiłem się na kibicowaniu ( nie pamięta się wtedy o bólu). Jola cały czas biegła, jakby to był bieg ,co najwyżej na milę. Wojtek również pokonuje kolejne kilometry według planu. Nie orientuję się nawet, jak mijają kolejne godziny. Tych dwoje prze do przodu jakby ten bieg to była „fraszka igraszka „. Ja niestety po 30 kilometrze zaczynam bardzo wyraźnie kuleć. Moim jedynym celem w tym momencie staje się przebycie maratonu. Na szczęście to się udaje. Cały czas też śledzę,( dzięki uprzejmości sędziów), sytuację na trasie. Nad ranem już wiem, że Jola wygra te zawody i to w debiucie ultramaratońskim. Pokonuje dystans 58,7km !  Wojtek przebiega imponujący dystans 62,7km. Ja , jak wspomniałem wcześniej przebiegam,(a raczej przebywam), dystans maratoński 42,195km.



Mimo, iż nie wykonałem swojego planu, jestem bardzo zadowolony, że zdecydowałem się na start w Kaliszu. Wszyscy organizatorzy,( a z tego co wiem, to w organizację był zaangażowany niemalże cały klub Supermaraton), włożyli całe swoje  serca, by ten bieg, był niezapomnianym spotkaniem  pozytywnie zakręconych „ultrasów”.

Za co Im serdecznie dziękuję.

Andrzej „AnKa” Karlak

http://www.nowanadzieja.com.pl/

Zdjęcia: Jarema


 
©2008-2009 KB Galeria Warszawa, Powered by Joomla! 1.5
Ask ve Sevgi  - Ask ve Sevgi sitesi - Ask ve sevgi blogu - Ak ve sevgi - ak ve Sevgi sitesi