Błotny maraton

I155II Cross Maraton Jana Kulbaczyńskiego po ziemi Kodeńskiej i Piszczackiej odbył się w sobotę 28 marca 2015 roku. Na starcie tego biegu w miejscowości Zahorów zgromadziło się 46 biegaczy i biegaczek. Królewski dystans ukończyło nieco mniej osób. I nic w tym nie było dziwnego bo pogoda tego dnia skutecznie wystraszyła wiele osób do podjęcia wysiłku na 42-u kilometrowej trasie. Temperatura o poranku przekraczała zaledwie trzy kreski powyżej zera. Dodatkowy wpływ na niekorzyść biegaczy miały nieustannie padający deszcz oraz wiatr, który silnie dawał się we znaki na otwartych odcinkach trasy maratońskiej. Dlatego też ci którzy ukończyli ten maraton mogą czuć się twardsi i bogatsi o nowe doświadczenia.
Wśród nielicznej braci biegowej obecni byli na trasie biegu AnKa i tomir z Klubu Biegacza Galeria Warszawa. I choć dla mnie (czytaj tomira) był to maraton nr 45 a dla AnKi 189 to wzbogaciliśmy się  o nowe doświadczenie.

131

Wcześniej biegaliśmy już w mrozie i deszczu, po śniegu i lodzie, a i po błocie pewnie też lecz nigdy, aż po takim błocie! Do tego biegu sądziłem, że śnieg, lód i wiatr są najgorsze dla biegacza. Teraz dodaję do tego zestawu jeszcze błoto. Było ono paskudne, szczególnie dlatego, że trzeba było się zmagać z nim przez dużą część trasy. W biegu stopa zapadała się miejscami aż po kostki i nie było możliwości uniknięcia zabłocenia. Bez wahania też można rzec, że był to kolejny maraton, w którym nie liczył się czas lecz walka o przetrwanie i życie.

129
Mimo tych wszystkich niedogodności nie narzekamy. Biegliśmy w fajnym kameralnym maratonie. Po fajnej, choć błotnej trasie, a w tych okolicznościach po prawdziwie crossowej! Do tego biegliśmy w towarzystwie wyjątkowych i najtwardszych maratończyków! Nie sposób pominąć w tym miejscu Grzesia Grochowskiego (widoczny na zdjęciach), dla którego był to już 8 maraton w tym roku! Prawdziwy twardziel! Dzięki gościnności Grzesia dotarliśmy też bezpiecznie na w/w maraton i tak samo bezpiecznie powróciliśmy. A za rok pewnie znów tam zagościmy, lecz czy błotko zobaczymy? Tego nie wie nikt.

tomir

inne wieści o maratonie Janka Kulbaczyńskiego:
http://www.bialabiega.pl/
http://biala24.pl/?id=Informacje&x=20775
http://maratony.blogspot.com/2015/03/maraton-w-bocie-i-socie.html

2 thoughts on “Błotny maraton

  1. AnKa

    Raz w życiu „zaznałem” większych kąpieli borowinowych, na Maratonie im. Adama Walczaka pod Kaliszem. Ale u Janka było błotko numer dwa!

    Reply
  2. Surjeet

    Ah… tfa lees a velocidad sampreun ased que seguro si acabas… De los que vas a leer el que me1s me atrae es el de El club de las chocoadictas…c1nimo! y disfrfatalos!Un abrazo!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *