Ekstremalna Impreza na Orientacje Dymno 2012

dymno_2012Konwencjonalne bieganie znudziło mi się już dawno, źle czuję się w rosnącym wciąż tłumie biegaczy. Trudno jest zmobilizować się do mozolnego, często zbyt ciężkiego treningu aby zejść z czasem na dystansach. Zniechęcają mnie rosnące opłaty startowe. Poszukałem sobie niszy.

Niszy? Trudno nazywać niszowymi zawody, które potrafią zgromadzić nawet ponad 1000 osób (np. Harpagan).

Wracając do tematu Dymno 2012. Wystartowałem jak zwykle na trasie 50 km. W tym roku trasa ta jawiła się wyjątkowo łatwą, ze względu na małą ilość, jak na tą imprezę, punktów kontrolnych (11PK klasyku + 5 PK zadania specjalnego).

Teren zawodów to Puszcza Biała i przyległe łąki w okolicach Długosiodła. Baza zawodów znajdowała się w Zespole Szkół w Starym Bosewie.

Wstałem o 4 nad ranem, o 5:20 wyjechaliśmy by wygodnie trasą S8 dotrzeć o 06:30 do Starego Bosewa. Start o 7:30 odbył się ku mojej uciesze w umiarkowanym deszczu przy idealnej temperaturze powietrza około 14 st. C. Pierwsze dwa PK kontrolne odnalazłem biegnąc w czołówce, głównie po asfaltach, straszna nuda. Następnie wbiegliśmy do puszczy. Zachęcony dobrą formą biegową postanowiłem PK 3 zdobyć samodzielnie. Moja orientacja nie była jeszcze tak dobrze rozgrzana jak nogi i te poniosły mnie zbyt daleko na wschód. Krążąc po okolicy by odnaleźć jakiś punkt orientacyjny, spotykam zadowolonych biegaczy, którzy napierają na PK 4, nie jest dobrze pomyślałem. Sytuacje ratuje słupek leśny, dowiaduje się, że jestem 1km za daleko na wschód. Wracam szczęśliwy, że udało mi się odnaleźć w akcji, PK 3 odnajduję bez problemu, choć mam wątpliwości czy dobrze stoi. Przy punkcie spotykam dwie grupy spacerowiczów, które przemierzają trasę zawodów marszem. Luz … teraz pozostało mi tylko ukończyć zawody, strata do najlepszych zbyt duża aby się szarpać. Truchcikiem zmierzam w kierunku PK4. Nie lubię okrężnych wariantów więc atakuję orientując się po strumieniu na końcu, którego stoi lampion. Brnę w błocie powyżej kostek, szczęśliwy że znów znalazłem się tam gdzie nielogicznym jest włazić. Cudowne uczucie, którego na szosie nie zaznacie. Kolejny cel znajduje się za jeszcze większą osłoną bagien oraz za dwoma leśnymi rzekami. Pomyślałem sobie… Ciekawe czy te rzeczki szerokie a bagna głębokie? Bagno okazuje się być głębokie, więc obiegam go od zachodu, rzeczka jest szeroka i do pasa. Na szczęście muszę wejść do niej tylko do kolan by wygramolić się na drzewo i pokonać tę leśną strugę. Znów jest fajnie, przebieżnie więc biegnę. PK 5 na ambonie myśliwskiej podbijam bez błądzenia. PK 6 umieszczony jest na obrzeżach okrągłego bagna pośrodku łąki. Bardzo fajne miejsce, odnajduje je bez problemu, widoczne jest z daleka. Wyprzedzam tam kilku zawodników, którzy zamiast okrążać bagno tną go na krechę. Chyba są bardziej rządni oryginalnych wrażeń biegowych ode mnie. PK 7 to przelot przez łąki do kolejnego lasu. Fragment mało ciekawy. PK 8 znajdujący się w gąszczu przecinek i PK 9 pod mostem kolejowym to tylko część dystansu służąca zmęczeniu zawodników.

dymno2012_2

Również ja opadam z sił, okazuje się, że jestem przygotowany ledwie na ok. 40 km biegu w zróżnicowanym terenie. Przede mną sól tych zawodów czyli zadanie specjalne. Tym razem zadaniem specjalnym jest nawigacja po łące na podstawie ortofotomapy, do odnalezienia 5 PK. Dla utrudnienia są poustawiane fałszywe punkty stowarzyszone za potwierdzenie których dostaje się karę czasową. Zadanie wykonuję bez błędów ale w kryzysie fizycznym i żołądkowym. Pocieszam się, że do końca tylko 2 PK. PK 10 znów łatwy, po łące do małego lasku pośród domostw. PK 11 to długi przelot przez podmokłe, poprzecinane rowami melioracyjnymi łąki, który należy wykonać na tzw. rympał. Odcinek  PK 11 –  meta to walka trochę z nieaktualną mapą, trochę z zakwasami a na koniec bieg by obronić pozycję, gdyż ścigało mnie dzielnie 5 zawodników.
W końcu po 7h i 15 min wyczerpanym i szczęśliwym wpadam na metę. Zajmuję 19 miejsce a gdybym nie pogubił się na PK3 to może byłbym siódmy, cóż szkoda ale chyba nie o to tu chodzi. W szkole ciepły prysznic, potem powrót „autostradą” do domu. Było miło. Do zobaczenia za rok bo DyMnO to pozycja obowiązkowa.

Marcin Miśkiewicz

One thought on “Ekstremalna Impreza na Orientacje Dymno 2012

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *